21a ≠ 22
Rudolf Łoś
Tymczasem pojawił się nowy element systemu edukacji, który będzie można tradycyjnie zepsuć, wprowadzając biurokratyczne wymagania. Chodzi o projekt gimnazjalny. Już teraz znajdują się chętni do opowiadania, z jaką dokumentacją ma się on wiązać. Warto więc zawczasu przypomnieć, że rozporządzenie MEN nie wspomina o żadnych dokumentach.

 

Nie tak dawno mogli się Państwo dowiedzieć z „Matematyki w Szkole”1, że wiele wiadomości na temat kolejnych obowiązków biurokratycznych rzekomo nałożonych na nauczycieli to w rzeczywistości plotki. Jednak na tyle wiarygodne, że często rozpowszechniane na oficjalnych szkoleniach. Sprawą zajęło się MEN, dementując tego typu pogłoski, a mimo to do dziś słyszę, że opisane we wspomnianym artykule praktyki nadal są wymagane w wielu szkołach.

 

Tymczasem pojawił się nowy element systemu edukacji, który będzie można tradycyjnie zepsuć, wprowadzając biurokratyczne wymagania. Chodzi o projekt gimnazjalny. Już teraz znajdują się chętni do opowiadania, z jaką dokumentacją ma się on wiązać. Warto więc zawczasu przypomnieć, że rozporządzenie MEN nie wspomina o żadnych dokumentach. Opis wszystkich wymagań można znaleźć w rozporządzeniu pod adresem:

 

www.reformaprogramowa.men.gov.pl/images/stories/akty prawne/ocenianie.pdf

 

Tylko jeden paragraf dotyczy projektu – numer 21a (publikujemy go na stronie 6). Ano właśnie – jest to paragraf 21a, nie róbmy więc z niego paragrafu 22...

 

Co zapisano w przepisach?

 

Przyjrzyjmy się kolejnym punktom rozporządzenia:

 

1. Należy zrealizować co najmniej jeden projekt w ciągu trzyletniej edukacji. Łatwiej będzie dla wszystkich, gdy czas jego trwania nie przekroczy roku szkolnego, ale mogą być i takie projekty (np. związane z biologią czy astronomią), które wymagają dłuższych badań. Oczywiście nie ma zakazu organizowania większej liczby projektów, na przykład jednego co roku. Jeśli się na to zdecydujemy, możemy zacząć w pierwszej klasie od projektów prostszych, a w kolejnych klasach – przejść do bardziej złożonych.

 

2. Pojawiła się definicja projektu. Metodę projektu stosowano w szkołach od dawna, ale dopóki nie była obowiązkowa, nie podawano formalnej definicji. Przyznajmy, że jak na urzędowy dokument brzmi całkiem zrozumiale. Uczniowie mają:

- pracować w grupie (bywają projekty indywidualne, ale obowiązkowy projekt gimnazjalny do nich nie należy),

- rozwiązywać jakiś problem (a więc nie wystarczy na przykład zgromadzić wiadomości jak w tradycyjnych referatach),

- praca ma być zaplanowana, a metody różnorodne, co pokazuje, że mowa o większym przedsięwzięciu.  

 

 

 

3. Temat projektu może być z zakresu podstawy programowej lub nie. Taki punkt można uznać za zbyteczny, ale być może bez niego część osób zakładałaby, że w szkole zajmujemy się tylko wiedzą szkolną. W każdym razie jeśli nawet projekt dotyczy podstawy programowej, to nie musi być on związany z jednym przedmiotem.

 

4. Ten punkt to schemat organizacji projektu: wymieniono, co po kolei trzeba zrobić.

 

5. Wszystkie szczegóły dotyczące projektu ustala dyrektor wraz z radą pedagogiczną. Tak więc jakiekolwiek pomysły wizytatorów, doradców metodycznych, autorów poradników, organu prowadzącego itd. mogą być traktowane tylko jako propozycje. Wymagania dotyczące na przykład dokumentacji projektu może wprowadzić tylko dyrektor w porozumieniu z radą pedagogiczną. W przeciwnym wypadku są one nielegalne. Jeśli więc dyrektor nie jest biurokratą, może zarządzić, że uczniowie na początku roku szkolnego oddają nauczycielowi kartkę z tematem projektu i zapisanymi nazwiskami. I to może być pierwszy i ostatni dokument w tej sprawie, co potwierdzą nauczyciele, którzy od lat pracują metodą projektów i nie potrzebują do tego żadnej biurokracji. Oczywiście uczniowie w ramach pracy notują swoje spostrzeżenia, wyniki badań itp., ale to już zupełnie co innego.

 

6 i 8. Wliczanie projektu do oceny z zachowania to dość zaskakujący pomysł. Z pewnością można do tej oceny wliczać aktywność czy uczciwość względem pozostałych członków grupy, ale co zrobimy z wartością merytoryczną projektu? Tej nie ocenimy, chyba że projekt dotyczy określonego przedmiotu i po prostu postawimy oceny z tego przedmiotu. Można jednak tak postąpić tylko wtedy, gdy będą to dobre oceny.

 

W przeciwnym razie uczniowie, którzy robili projekt z matematyki, ale kiepsko im wyszło, byliby uznani za gorszych matematyków niż ci, którzy wybrali temat z innej dziedziny. Na świadectwie wpisuje się tylko temat projektu, nie ma zaś możliwości wpisania tam oceny. Może kiedyś, gdy metoda projektów ugruntuje się w szkołach, sytuacja się zmieni.

 

 

7. Powiadamianie o wszystkim rodziców to ogólna zasada. Zwróćmy jednak uwagę, że i tutaj rozporządzenie nie stawia szczegółowych wymagań (np. pisemnej formy powiadomienia). Informacja podana na zebraniu rodziców to także jest powiadomienie. Oczywiście decyzja – zgodnie z punktem 5 – należy do dyrektora.

 

9 i 10. W szczególnych przypadkach uczeń może być zwolniony z udziału w projekcie. Ciężki wypadek, w wyniku którego uczeń nie odzyskał przytomności przez cały czas pracy nad projektem, na pewno należy do takich sytuacji. Jednak inne okoliczności nie przychodzą mi do głowy. W końcu w grupie nie trzeba dzielić się pracą po równo, więc osoba, która z jakichś względów nie jest w stanie w pełni uczestniczyć w pracach żadnego zespołu, może pomóc przynajmniej w czymś drobnym.

 

1R. Łoś, Punkt przegięcia, „Matematyka w Szkole” 2009, nr 52, s. 4–6.